poniedziałek, 17 lipca 2017

Informacja

        Mogę tylko przeprosić, ponieważ od stycznia nie mogłam się zalogować. Nie wiem czy ktoś jeszcze to czyta. Nie zdziwiłabym się gdyby nikt już tego nie robił. Do końca wakacji postaram się ogarnąć i mimo wszystko coś wstawić.

piątek, 11 listopada 2016

Rozdział 2

        W dokumentach chłopca wpisano datę urodzenia: 31 lipca 1980 r., gdyż znajdowała się dokładnie w połowie roku. Ironicznie była to prawdziwa data narodzin Harrego.
        Niemowlę zostało umieszczone pod stałym nadzorem jednej z opiekunek, panny Brown. Chłopiec był spokojny, rzadko płakał i przesypiał całe noce.
        Jednak, gdy tylko Harry ukończył 2 lata, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Samorysujące kredki, ożywające pluszaki, czy lewitujące lalki to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
        Gdy w wieku 3 lat chłopiec nauczył się korzystać z nocnika, ten sam się opróżniał.
        Gdy Harry skończył 4 lata ujawniła się jego niezwykła uroda, którą odziedziczył po swoich arystokratycznych, czarodziejskich przodkach: Black'ach, Malfoy'ach, Peverell'ach i wielu innych. Długie do pasa włosy okalały twarz anioła. Cera chłopca miała odcień śniegu. Usta zaś były koloru dojrzałych malin. Oczy chłopca zdawały się świecić własnym blaskiem. Dla czarodzieja wyglądałyby one jak promienie Avad. U osób niemagicznych zaś spojrzenie w nie wywoływało nieokreślony niepokój.
        Dzieci na początku kpiły z niego, zazdrosne o urodę chłopca, ale szybko nauczyły się, że nie jest to dobry pomysł. Każdy, kto wyśmiewał Harrego, później bardzo tego żałował.
        Gdy Harry poszedł do szkoły, okazał się geniuszem. Uczył się tak szybko, że w wieku 10-ciu lat zdał maturę z najwyższym wynikiem w kraju.
        Oczywiście nie obyło się bez wpadek. Gdy 9-letni Harry trafił do liceum starsi chłopcy zazdrośni o jego wyniki napadli go i próbowali nastraszyć. Chwilę później wili się w niewyobrażalnych mękach. Oczywiście zgłosili to, ale komu mogliby uwierzyć dorośli: bandzie nastoletnich łobuzów, czy małemu chłopcu, który, mimo swego geniuszu, miał przecież tylko 9 lat? Tym bardziej, że Harry był doskonałym aktorem. Kiedy ze łzami w oczach opowiedział, jak ci "duzi chłopcy" go napadli, bo uczył się lepiej od nich, cała grupa została w trybie natychmiastowym wyrzucona ze szkoły.
        Po maturze Harry zaczął studiować jednocześnie kilka kierunków. Dyplomy doktoranckie z każdego z nich otrzymał w wieku 14 lat. Następne 3 lata spędził na opanowywaniu do perfekcji swojego daru...

***

W następnym rozdziale: Co zrobi Dumbledore, gdy jego Złoty Chłopiec nie pojawi się w Hogwarcie?

PRZEPRASZAM!

Komputer mi się popsuł, a z nim straciłam wszystko, co miałam wstawić.
Odzyskałam go dopiero wczoraj i pisze notkę z rozdziałem od nowa.
Mam nadzieje, że ktoś jeszcze to czyta. Przepraszam za opóźnienie i dziękuje za cierpliwość tym, którzy zechcieli poczekać.

niedziela, 4 września 2016

Rozdział I

    Petunia Dursley wychodziła właśnie na zakupy. Jednakże, gdy otworzyła drzwi, w jej oczy rzuciło się leżące na progu zawiniątko. Kiedy się schyliła, zobaczyła niemowlę. Obok malucha leżał list zaadresowany do niej i męża. Wniosła dziecko do domu i krzyknęła:
- Vernon! Chodź tu szybko!
- Co się stało, Petunio? - Odparł mężczyzna wchodząc do salonu.
- Zobacz, co znalazłam na progu. - Wskazała na niemowlę. - Jest też list.
- Pokaż mi go.
Petunia podała mu list. Przeczytali go po kolei.
- Co o tym sądzisz? - Spytała zirytowana Petunia.
- Na pewno nie przyjmę tego dziwoląga pod swój dach! Oddamy go do sierocińca. Nie obchodzi mnie, co jakiś stary dziad myśli na ten temat.
- Oczywiście. - Zgodziła się Petunia. - Mamy już małe dziecko w domu. Nie potrzeba nam kolejnego. Tylko, że mogą chłopca odszukać i znów nam zwalić na głowy.
- Więc podając jego dane zmień nazwisko. Jego imię jest pospolite. Nikt się nie zorientuje.
- Masz rację. Jeszcze dziś po południu zawieziemy go do sierocińca w Londynie. A teraz pójdę po te zakupy.
    Tego samego dnia około godziny czwartej Durley'owie zaparkowali pod sierocińcem na przedmieściach Londynu. Petunia wzięła na ręce chłopca z bliną w kształcie błyskawicy na czole.
- Zostań z Dudziaczkiem. Ja oddam tego bachora. - Po tych słowach wyszła z samochodu.
    Sierociniec, do którego weszła był stary i niezbyt zadbany. Z każdego kąta wybijała się bieda. Stare meble pochodziły prawdopodobnie z czasów wojen światowych, ale były zbyt zniszczone, by określić, z której z tych wojen pochodziły. Stara tapeta była zapewne niegdyś zielona, ale obecnie wyblakła stając się szara. Gdzieniegdzie odchodziła od ścian płatami.
    Petunia podeszła do kobiety siedzącej przy starym, zakurzonym biurku.
- Dzień dobry. - Przywitała się starsza kobieta. - Co panią tu sprowadza.
- Tego niemowlaka... - Wskazała na zawiniątko. - ... zostawiono na progu moich drzwi. Była przy nim tylko karteczka, na której pisało jak się nazywa. Niestety nie mogę się nim zająć. Mam własne niemowlę, które wymaga całodobowej opieki. Dlatego przywiozłam chłopca tutaj.
   Starsza kobita skinęła głową.
- Jak chłopiec się nazywa?
- Harry Blitz.* - Odparła Petunia. Staruszka wzięła od niej niemowlę. Petunia rzuciła: - Do widzenia.
Wyszła nie czekając na odpowiedź.
    Starsza kobieta spojrzała na zawiniątko. Zauważyła bliznę dziecka.
- No, Harry. Wygląda na to, że nie miałeś w życiu lekko. I prawdopodobnie nadal nie będziesz miał. Nie tutaj.


*** 

* - W razie, gdyby ktoś nie wiedział ( albo nie pamiętał), blitz to po angielsku błyskawica. To takie nawiązanie do jego sławnej blizny. Poza tym Petunia Dursley nie wydaje się być osoba o wielkiej wyobraźni, więc uważam, że mogła wymyślić coś takiego.

Na pierwszy raz trochę krótko, ale postaram się poprawić. Komentarze mile widziane.

wtorek, 23 sierpnia 2016

O czym jest blog?

        Co by się stało, gdyby Dursley'owie oddali Harrego do sierocińca po tym jak został im podrzucony? I gdyby nikt o tym nie wiedział? Co gdyby list z Hogwartu został dostarczony do nich, a nie do Chłopca-Który-Przeżył?
        Harry nigdy nie przyjeżdża do Hogwartu. Nie dowiaduje się o istnieniu Świata Magii. Wie tylko, że ma dziwny i niebezpieczny talent, nad którym musi zapanować. Uczy się tego na własną rękę. Nie znając ograniczeń swojej mocy rozwija ją w sposób nieosiągalny dla zwykłych czarodziejów. Włada on najpotężniejszą magią nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
        Co się stanie, gdy na drodze takiego Harrego stanie Severus Snape? Czy Harry zdecyduje się uratować świat, o którego istnieniu nawet nie miał pojęcia?
        To wszystko i jeszcze więcej w tym opowiadaniu. Jeśli opis kogoś zaciekawił, niech ta osoba napisze komentarz. Pierwszy rozdział wstawię, gdy będzie ich co najmniej 3. W ten sposób będę mieć czas na napisanie go i przy okazji dowiem się, czy ktoś to czyta :) .